Tokio – Edo-Tokyo-Museum

Postanawiam dzisiaj odwiedzić położone w dzielnicy Sumida Edo-Tokyo-Museum (Edo Tōkyō Hakubutsukan). Z Asakusy idę tam sobie spacerkiem, do Yokoami w dzielnicy Sumida to dosyć spory kawałek, ale ja chodzić lubię 🙂 Po drodze „łapię” takie miłe widoczki:

Muzeum Edo-Tokyo poświęcone jest historii Tokio i życiu jego mieszkańców, i moim zdaniem jest ono naprawdę godne polecenia. Najbardziej podobały mi się naturalnych rozmiarów domy z zaaranżowanymi scenkami rodzajowymi, z których można się dowiedzieć, jak wyglądała praca rzemieślnika, szkoła czy nawet w jaki sposób Japonki rodziły dzieci w okresie Edo. Jest też spora część poświęcona czasom bardziej współczesnym, zwłaszcza drugiej wojnie światowej, stratom, jakie poniosło Tokio w tym czasie, odbudowie i rozwojowi, przyśpieszonemu zwłaszcza przez igrzyska olimipijskie.

Na koniec jeszcze anegdotka – przed wejściem do muzeum zebrała się spora grupa uczniów, sądząc na oko, jakieś ośmio-, dziesięciolatki. Dzieci siedziały, obok stało kilka pilnujących ich pań. Ot, zwykły widok, dzieciaki szkolne na wycieczce w muzeum i nie zwróciłabym na nie uwagi, gdyby nie uderzyła mnie absolutna cisza panująca w tej grupie. Jeszcze nigdy nie widziałam grupy dzieci siedzącej absolutnie spokojnie, w absolutnej ciszy. Żadnego szturchania, wiercenia się, szeptania sobie na ucho, dłubania w nosie. Nic. Czy to zmęczenie po całym dniu (było już koło 17-tej), czy to wychowanie? Bardzo mnie to zaintrygowało, bo do tej pory żyłam w przekonaniu, że dzieci w tym wieku fizycznie i mentalnie nie są zdolne do zachowania spokoju w takiej dużej grupie.